:: Rafał Fedaczyński ::

PATRONAT:

A A A

Koniec koszmarnego sezonu 2017/2018

Czy miałem gorszy sezon przez całe lata treningu? Otóż, nie miałem. Przeżyłem nieudane starty, kontuzje, operacje, ale takiego nieudanego sezonu nie miałem nigdy.
Tak naprawdę nawet nie mam się czym pochwalić, oprócz jednego medalu i dobrego wyniku na dystansie 20 km. I to byłoby na tyle.
Na Halowych Mistrzostwach Polski w Toruniu zdobyłem brązowy medal na dystansie 5 000 m z bardzo dobrym czasem 19.50.92.  A na Mistrzostwach Australii w Adelaide na dystansie 20 km zdobyłem  ósmą lokatę z czasem 1:24:23, co dało mi klasę mistrzowską międzynarodową. 
Resztę roku zamiast startować - spędziłem na walce z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki. A jeszcze dużo walki przede mną.  
Jeszcze miałem nadzieję, iż start na Mistrzostwach Polski Seniorów na dystansie 50 km we Wiedniu na początku października okaże się udany. Byłem przygotowany i wypoczęty.  Jednak sędziowie zdecydowali, że miałem niewyprost kolana i pokazali mi czerwoną kartkę na 34 kilometrze.  Roześmiałem się tylko i pozostawiłem to bez komentarza, gdyż to była wisienka na torcie nieudanego sezonu.
Przede mną długi odpoczynek w moim wiejskim domu, pośród łąk i lasów Lubelszczyzny.  Można oderwać się od rwetesu miasta i pooddychać leśnym powietrzem.
Na przyszły rok już mam zaplanowany start na Mistrzostwach Świata Masters w marcu 2019 r.  Pozostałe starty na przyszły sezon zaplanuję, gdy ukażą się zasady kwalifikacji do imprezy docelowej, tj. Mistrzostw Świata w Katarze.

Ze sportowym pozdrowieniem i w drodze do Tokio 2020,

Rafał Fedaczyński