:: Rafał Fedaczyński ::

PATRONAT:

A A A

NEWS

  • Tworzyć historię poprzez spełnianie marzeń

    Już jako dziecko chciałem być sportowcem na najwyższym poziomie. Chciałem rywalizować i wygrywać. Poświęcałem  i nadal poświęcam mnóstwo czasu na pracę nad sobą, rozwijam się nie tylko zawodowo. Po głębokim zastanowieniu stwierdzam, że to upór i twardy charakter doprowadził mnie tam, gdzie teraz jestem. Porażki są dla mnie nawozem sukcesu, a kłody rzucane mi pod nogi traktuję jako schody do wejścia na szczyt. Jak to powiedział kilka dni temu Romek Magdziarczyk widząc wspólne zdjęcie z treningu mojego, Kuby Jelonka i Artura Brzozowskiego - „Niezniszczalni”.  Zgadzam się z nim całkowicie.

    Dlaczego o tym pisze?
    W tym roku mija 100 lat działalności PZLA. Chód sportowy jest jedną z wielu konkurencji, która jest pod auspicjami  PZLA. Z tej okazji wydano publikację, która wskazuję 10-tkę najlepszych sportowców we wszystkich konkurencjach w latach 1919-2018. W chodzie sportowym na dystansie 50 km lokuję się w tej zaszczytnej 10 - tce.
    Oczywiście na czele  dystansu 50 km nadal znajduje się nasz czterokrotny mistrz olimpijski Robert Korzeniowski. Moja skromna osoba zajmuje dziesiąte miejsce w tym zestawieniu.

    Czytaj dalej...

  • Sezon olimpijski 2019/2020

     

    Podczas gdy wszyscy dochodzą do siebie po ciężkich startach, ja w pełni sił, na szczęście zdrowy i pełen motywacji rozpocząłem sezon olimpijski.
    Jest to mój czwarty sezon przygotowań olimpijskich. Pod przygotowania zostały podporządkowane inne dziedziny życia, zarówno zawodowego, jak i prywatnego.
    Cały listopad trenuję w Katowicach, od grudnia rozpoczynam obozy.
    Mam ambitne plany na sezon. A jeszcze ambitniejsze są plany poolimpijskie, których nie ujawniam.
    Mam zamiar uzyskać zarówno minimum olimpijskie na dystans 50 km, jak i na dystans 20 km, by mieć mocny argument w przypadku ewentualnego trzeciego pozwu cywilnego.

    Pozdrawiam, Rafał

  • Podsumowanie kolejnego sezonu znów bez happy endu

    Koniec ciężkiego sezonu 2019. Jednak niezwykle udanego. Jedynym minusem było brak tzw. happy-endu w postaci występu na Mistrzostwach Świata w Katarze na dystansie 50 km.
    Minimum kwalifikacyjne PZLA (3:50:41)  i srebrny medal na Mistrzostwach Polski Seniorów na dystansie 50 km jest.
    2 halowe tytuły Mistrza Świta Masters są.
    Srebrny medal na dystansie 20 km na Mistrzostwach Polski jest.
    Brązowy medal na Mistrzostwach Polski na dystansie 10 000 m jest.
    Forma była, motywacja była, tylko powołania na Mistrzostwa Świata do Kataru brakło. Aż napisałam do IAAF co się stało, że nie otrzymałem zaproszenia. Okazało się, że i tu cytuję „Zgłoszenia są całkowicie zależne od Federacji Narodowej, niezależnie od standardów, więc jedynym organem, z którym można się skontaktować w sprawie jego sprawy, są właśnie one.”
    I tu  tkwiło źródło braku mojego powołania. PZLA w moje miejsce kolejny rok powołało zawodnika bez minimum kwalifikacyjnego PZLA.  Na szczęście już mam doświadczenie w pisaniu pozwów cywilnych, bo pozwałem PZLA za brak powołania na zeszłoroczne Mistrzostwa Europy i już kończę pisać pozew cywilny za brak powołania na Mistrzostwa Świata do Kataru.
    Z całego użerania się ze Związkiem wychodzi bardzo dużo pozytywnych rzeczy. Z uwagi na to, że nie znam się na kruczkach prawnych - muszę dużo czytać przede wszystkim orzeczeń sądów w sprawach dotyczących sportu. Już niedługo będzie można mnie nazwać specjalistą od sporów  sportowych.
    Teraz odpoczywam, regeneruje się i trzymam kciuki za tych którzy pojechali do Kataru.

    www.kronikatygodnia.pl

    Pozdrawiam Rafał

  • czytaj dalej ...